Jak robię sobie dobrze?

Sierpień 19, 2016 70 Views 1 Comment

Jestem spocona, mam przyśpieszony oddech…

wdech,

i wydech…

Trochę boli, ale sprawia mi to radość.

Najczęściej robię to sama, ale zdarzają się dni, kiedy

robię to razem z Nim.

Moimi niezbędnymi akcesoriami jest lustro i laptop,

niekiedy koc.

On natomiast używa telefonu, który mierzy mu czas między pozycjami.

Do tego niezbędny jest ręcznik, ponieważ

on poci się znacznie bardziej.

Leje się z niego,

jest taki mokry, że aż kapie na podłogę.

Staram się to praktykować co najmniej 5 razy w tygodniu.

Zdarzają się jednak dni, kiedy jestem zbyt zabiegana i jest już bardzo późno,

przecież

nie chcę obudzić sąsiadów.

Z bólem serca muszę przyznać, że

On 2 razy w tygodniu robi to beze mnie,

kilkadziesiąt kilometrów od domu.

Niestety, ale

robi to z innymi mężczyznami.

Wchodzi im w nogi, barkiem w brzuch i tym samym obala ich na ziemię.

To sprawia, że

po 2 godzinnym maratonie jest jak nowo narodzony.

Fakt, zdarza się, że przyjeżdża obdarty i podrapany,

niekiedy nie całkiem sprawny.

Na szczęście, zawsze mi to rekompensuje.

I wszyscy są zadowoleni.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *