Jak przestać się martwić i zacząć żyć

Listopad 30, 2016 31 Views 1 Comment

img_20161130_080907

 

Wierzę w przeznaczenie,

wiem, że jesteśmy sobie przeznaczeni.

Pierwszy raz o tej książce usłyszałam 3 lata temu, padł tytuł i kilka pozytywnych słów.

Zignorowałam to i żyłam swoim życiem, bardzo często nie tak jak powinnam, bardzo często nie tak jak chciałam.

Kolejny raz zobaczyłam książkę w polecanych na stronie internetowej podczas robienia zakupów,

zignorowałam to po raz kolejny.

Gdy kolejny raz przypadkiem natknęłam się na nią na blogu stwierdziłam, że już najwyższy czas się poznać.

Nie chciałam dłużej zwlekać i jakby podświadomie czułam, że coś się zmieni, jeżeli tylko wykorzystam zdobyte w niej informacje.

I znowu,

jeden wieczór,

jeden przycisk „kup teraz”

bardzo pomógł mi w stresujących sytuacjach, w których na co dzień się znajdowałam.

To była jazda bez trzymanki, zaczęły się niechciane myśli przed snem, budzenie się w nocy i sprawdzanie co kilka godzin, która godzina.

Książka pojawiła się w idealnym momencie.

Jestem w połowie czytania, ale muszę, po prostu muszę i chcę o niej napisać jak bardzo mi pomaga każdego dnia.

Jej prosty styl sprawia, że czytamy każdą następną stronę z niesamowitą lekkością,

czasami jedno zdanie powtarzane jest kilkakrotnie co uświadamia nam jeszcze bardziej, co my ze sobą i ze swoim życiem „dobrego” robimy zamartwiając się pracą, domem, dziećmi i wszystkim dookoła.

To zamartwianie się sprowadza na nas ból, stres, choroby i zły stan emocjonalny.

Wiedziałam o tym, ale nic z tym nie robiłam,

do czasu, do tego pięknego czasu, bo jak nazwać go inaczej.

img_20161130_081007

Kluczem do praktykowania wszystkiego czego uczy nas książka jest systematyczność,

Ameryki nie odkryłam, ale to prawda.

Do tej pory rzadko zakreślałam w książkach istotne treści, coś co czuję, że jest napisane tylko do mnie, teraz jest inaczej, zaznaczam sobie zdania, które w stu procentach do mnie trafiają i w wolnej chwili przeglądając książkę przypominam sobie o nich i jest mi łatwiej.

O wiele łatwiej jest mi znosić każdą stresującą sytuację.

Jestem panikarą.

Przyzwyczaiłam się do tego, że taka jestem, bo nie znałam Moniki nie panikary,

tak, wiem jak to brzmi.

Dziś uczę się nowych zachowań i przyglądam się sobie, czasami z niedowierzaniem, że tak umiem, że tak potrafię,

że to robię i, że to akceptuję.

Lubię nową Monikę, kiedy nowa Monika sięga po stare zachowania szybko potrafi zmienić swoje podejście

i po prostu być tu i teraz.

Bo czego nam więcej potrzeba?

Bycie tu i teraz jest piękne, piękna jest środa i śnieg, który zobaczyłam po wyjściu z pracy.

Dowiedziałam się o nim w trakcie pracy i potrafiłam zatrzymać się na 5 sekund i ucieszyć się z tego powodu.

No bo czego nam więcej trzeba?

Cieszmy się ze wszystkiego,

ze wszystkiego

codziennie znajdzie się setka powodów do radości.

Już wiem, co podaruję bliskim w prezencie, książka jest warta miliony a kosztuje 30 zł.

Absolutnie mój nr 1,

coś czuję, że zamieszka na górnej półce.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *