Jak zmarnowałam całe swoje życie ?

Sierpień 14, 2017 108 Views 0 Comments

Nastawiłam budzik na 7 rano.

Był piątek.

To miał być udany i pozytywny dzień.

I taki był, ale to, co się wydarzyło w trakcie, zwiastowało na zupełnie co innego.

Nie wiem, co się stało.

Nie wiem, dlaczego tak się zachowywałam.

Nie wiem albo nie chcę wiedzieć.

Wszystko się zaczęło od jednej, zupełnie nieistotnej rzeczy.

Jedna, mała rzecz wyprowadziła mnie z równowagi.

Brawo JA.

Powtarzałam sobie, że zaraz zejdę na ziemię i wrócę do siebie.

Za chwilę będzie normalnie, będzie dobrze i pozytywnie, jak zawsze.

Myliłam się.

Było coraz gorzej.

Kolejne małe, duże rzeczy sprawiały, że przestałam racjonalnie myśleć.

Byłam zdenerwowana i jednocześnie było mi wstyd, że tak się zachowuję.

Mam świadomość wielu rzeczy, dlatego jest mi ciężko patrzeć, jak sama siebie wyniszczam od środka.

Kolejne godziny nie zwiastowały niczego dobrego.

Kolejne nieporozumienia, kolejne marudzenia z mojej strony sprawiły, że poczułam się tym wszystkim bardzo zmęczona.

Był piątek.

Była wielka burza.

Zagrzmiało również w moim umyśle.

Patrzyłam z perspektywy drugiej osoby na samą siebie i nie dowierzałam.

Stworzyłam wokół siebie złą aurę.

I pierwszy raz przekonałam się, że to prawda.

Była 21:00.

Jechałam autobusem ze straszną miną.

Nie widziałam, jaką mam minę, ale się domyślam.

Autobus się zatrzymał, a ja czekałam, aż się otworzą drzwi.

Drzwi się nie otworzyły…

Pan kierowca zaczął krzyczeć, że jak się nie wie, gdzie się powinno wysiąść, to tak jest.

Słuchałam i stałam jak wryta.

Bardzo rzadko ktoś jest dla mnie nieuprzejmy.

Mam uśmiech przyklejony na ustach i lubię pokazywać zęby.

Nie byłam zła na kierowcę, w myślach mu nawet podziękowałam.

Dziękowałam, że się tak zachował, bo gdyby nie on to nie zobaczyłabym na własne oczy, jak działa prawo przyciągania.

Wszystko, absolutnie wszystko przyciągnęłam.

Nawet kierowcę autobusu.

Na do widzenia powiedziałam mu parę miłych słów.

Powiedziałam, żeby się nie denerwował i żeby reszta jego wieczoru była miła.

Wychodząc, zatrzymałam się na chodniku, wzięłam głęboki oddech i poczułam wszystko na raz.

Radość, wdzięczność i szczęście.

Jestem cała i zdrowa, spędzam noc u swojej przyjaciółki, zapowiada się spokojna noc.

A w przeciwieństwie do kierowcy zmarnowałam tylko połowę swojego dnia,

On może zmarnować całe życie.

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *